UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem

Choć sezon wakacyjny w pełni, na rynkach finansowych w ubiegłym tygodniu nie można było narzekać na nudę. Zaczynając od krajowego podwórka – warszawskie indeksy pod koniec tygodnia rozpędziły się na tyle, by mówić już o zbliżającym się końcu korekty bocznej na GPW. W szczególności agregat największych spółek poradził sobie nieźle i przekroczył 2.350 punktów. Pozostałe indeksy (poza sWIG80) również zachowywały się dobrze, osiągając w ciągu tygodnia kilkuprocentowe wzrosty. Dobrą sytuację mogą wspomóc rynki zagraniczne (szczególnie zza Atlantyku), które osiągają coraz to nowe szczyty wszechczasów.


 
Jednak istotniejsze wydarzenia działy się na rynku walutowym, gdzie polski złoty pokazał siłę względem głównych walut. Aprecjacja polskiej waluty widoczna była  szczególnie w stosunku do dolara amerykańskiego, który na koniec tygodnia kosztował 3,66 zł - najmniej od sierpnia 2015 r. Taniały również pozostałe waluty – 4,20 zł kosztowało euro, a 3,80 zł frank szwajcarski. Jest to pozytywna informacja dla polskich przedsiębiorstw, które często dokonują zakupów surowców w USD, a następnie sprzedają swoje produkty na rynku wewnątrz unijnym. Bardzo prawdopodobne, że długoterminowy trend umocnienia polskiej waluty będzie kontynuowany i przyniesie jeszcze niższe poziomy cenowe walut zagranicznych w najbliższych miesiącach. Wszystko zależy od sentymentu inwestorów do gospodarek „wchodzących”.


 
W sferze makroekonomicznej warto odnotować nocny poniedziałkowy odczyt PKB Chin za II kwartał 2017 roku, który okazał się lepszy od prognoz analityków i wyniósł 6,9% r/r. To zdarzenie choć na chwilę przykryje niepokoje inwestorów dotyczące drugiej co do wielkości gospodarki świata. Czy tego statystycznego „paliwa” starczy do końca wakacji? Nie wiadomo. Długi Chińczyków wciąż ciążą i obawy o powtórkę z sierpnia 2015 roku są jak najbardziej prawdopodobne. W poprzednim tygodniu otrzymaliśmy również dane o inflacji w USA w czerwcu, której odczyt okazał się niezbyt wysoki i wyniósł 1,6% r/r wobec 1,9% r/r w maju (oczekiwano 1,7% r/r) - inwestorzy szybko zrewidowali w dół swoje przewidywania dotyczące jeszcze jednej zapowiadanej przez Fed podwyżki stóp w tym roku i oceniają jej szansę na 42% wobec 50% przed odczytem. Dodatkowo w piątek rozpoczął się sezon publikacji wyników finansowych spółek za II kwartał br. Pierwsze wyniki pokazały trzy potężne instytucje bankowe (CitiGroup, Wells Fargo oraz JPMorgan Chase), w kolejnym tygodniu nastąpi wysyp informacji. Analitycy spodziewają się ponad 7% wzrostu zysków. W przyszły czwartek czeka na również posiedzenie EBC, na którym może paść konkretna data ograniczenia programu skupu aktywów rozpoczęta przez bank pod koniec 2014 roku.
Rynek surowców metali szlachetnych był względnie spokojny. Złoto wahało się w przedziałach
<1.213 – 1.232> USD, a za srebro trzeba było płacić średnio 15,75 USD za uncję. Jednakże warto odnotować, że wraz z aprecjacją rodzimej waluty cena złota zameldowała się na najniższych poziomach od początku roku i wyniosła około 4.500 zł za uncję.


 
Z pewnością ubiegły tydzień zapisał się w sposób ekscytujący na krajowej scenie politycznej, gdzie partia rządząca podjęła decyzję w co najmniej dwóch kluczowych sprawach – w sferze ekonomicznej oraz zasadniczej działalności ustroju. Co do pierwszego pomysłu – wzrost opłaty paliwowej to szczególnie nieszczęśliwy pomysł dla wszystkich Polaków nawet tych, którzy nie bezpośrednio używają paliw. Usprawiedliwienie pomysłu dotyczące zwiększenia bezpieczeństwa na drogach to kuriozum w szczególności z zestawieniem tłumaczeń wraz z wyjaśnieniami tych samych polityków w czasie poprzedniej nieudanej próby zwiększenia obciążeń z tego tytułu, nie wspominając już o kwestii ekonomicznej, która jeszcze bardziej osłabi polski przemysł transportowy, a także ograbi w postaci zwiększonej inflacji portfele obywateli…). Druga sprawa dotyczy wyborów sędziów do Sądu Najwyższego. Tutaj partia wchodzi na grząski grunt i proponowanymi zapisami tak naprawdę w przyszłości spowoduje jeszcze większy problem co wyborowej rotacji sędziów.
Niestety demokracja to system, w którym motto „po nas choćby potop” jest główną ideą przyświecającą każdemu kto znajdzie się u steru władzy.

Dawid Radzyński| Doradca Inwestycyjny
Time Asset Management S.A.

kapitalDlaFirm

KAPITAŁ DLA FIRM