UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem


Charakterystyczną cechą dla ostatnich kilku tygodni na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie jest niska aktywność rynku. Po dynamicznych zwyżkach głównie w I kwartale roku, wzrosty wyhamowały, a korekta jak dotąd przebiega bardzo spokojnie. Od połowy maja indeksy rysują trend boczny. Zmienność notowań jest niewielka i w przypadku WIG20 ogranicza się do ok. 100 pkt. (zakres 2.250 – 2.350 pkt). W ostatnich kilku tygodniach spadły również obroty,  i w pierwszych dniach lipca rzadko przekraczały 400 mln zł. Jeszcze bardziej handel zmalał na najmniejszych spółkach, co wyraźnie widoczne jest na przedstawionym poniżej wykresie indeksu sWIG80.


 
Na uwagę zasługuje odporność naszej giełdy na impulsy płynące z innych parkietów. W dalszym ciągu parkiet warszawski jest silny w porównaniu z wieloma głównymi rynkami globalnymi, a w ostatnich tygodniach zachowania kursów akcji największych spółek są wyraźnie skorelowane z innymi rynkami wschodzącymi. Lokalna polityka nie robi już na inwestorach zagranicznych większego wrażenia, szczególnie po tym, jak agencje ratingowe zmieniły swoje negatywne nastawienie.  W ostatni piątek również agencja Fitch potwierdziła długoterminowy rating Polski na poziomie "A minus". Perspektywa ratingu pozostaje stabilna.
W II kwartale (podobnie jak w pierwszym), najsilniejszym indeksem okazał się indeks blue chips, który zwiększył swoją wartość o 5,7 proc. W tym samym okresie indeks szerokiego rynku WIG urósł niewiele mniej, bo 5,4 proc. Słabiej w tym okresie wypadły (podobnie jak w pierwszym półroczu) indeksy mniejszych spółek: mWIG40 wzrósł o 3,5 proc., a sWIG80 zanotował spadek o 1,9 proc. Wśród spółek największych motorem napędowym okazał się spółki energetyczne i paliwowe. WIG Energetyka zanotował wzrost o 5,6 proc. (tylko w samym czerwcu indeks ten zwiększył swoją wartość o 9,9 proc.!) oraz WIG Paliwa rosnąc w drugim kwartale aż o 8,6 proc. Daleko w tyle w tym samym okresie plasują się największe rynki strefy euro. CAC40 oraz DAX po dobrym początku, w końcówce kwartału zanotowały silną korektę i zakończyły okres bez zmian wartości. Poniżej zamieszczam  wykresy porównujące WIG20 z DAX-em oraz indeksem MSCI EM.


Trwająca od 20 czerwca gwałtowna korekta na DAX (spadek o 4,4 proc do końca czerwca), rozpoczęła się w momencie zainicjowania fali wzrostowej na parze EUR/USD
z poziomu 1,1134 do 1,14 na koniec czerwca. Giełdy w Nowym Jorku również spadały, ale w znacznie wolniejszym tempie (S&P500 w tym samym okresie zanotował spadek 1,2 proc.)


 
Efekt osłabienia dolara nie miał tym razem pozytywnego wpływy na notowania amerykańskich indeksów. Przyczyną tak gwałtownego zawirowania na rynkach finansowych były bardziej jastrzębie wypowiedzi przedstawicieli głównych banków centralnych. Wypowiedzi przedstawicieli FED, jak i ECB wydaje się być podobne, a mianowicie, że globalny wzrost gospodarczy jest silny, spadek bezrobocia będzie stwarzał coraz większe problemy na rynku podaży pracy, co w efekcie powinno zaowocować silniejszym impulsem inflacyjnym. Z tym, że ostatnio publikowane dane wskazują, że inflacja spadła. Inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych w maju obniżyła się do 1,9% rdr wobec 2,2% odnotowanych w kwietniu. Jeszcze większym zaskoczeniem było obniżenie tzw. inflacji bazowej z 1,9% do 1,7%, oddalając się od 2-procentowego celu inflacyjnego Rezerwy Federalnej. Komentarz zaprezentowany po posiedzeniu FED oraz nowa projekcja potwierdza, że bank zdecydowany jest kontynuować cykl podwyżek w tym roku. Prezes Fed J. Yellen w swojej wypowiedzi spowolnienie inflacji zbagatelizowała, a głosy członków Komitetu sugerują, że spadek presji inflacyjnej nie zmienił istotnie spodziewanej przez nich ścieżki stóp. Podtrzymana została zapowiedź jeszcze jednej podwyżki, w tym oraz kolejne 3 podwyżki w przyszłym roku. Rynek z dużą dawką sceptycyzmu podszedł do takiego scenariusza, obecnie kolejna podwyżka jest dyskontowana niemal w pełni dopiero w połowie przyszłego roku, a inwestorzy ponownie zajęli długie pozycje na obligacjach.


 Źródło: Biuro Statystyki Pracy


Wiele zamieszania na rynkach wywołały również słowa Prezesa EBC M. Draghi’ego, który stwierdził, że w warunkach ożywienia gospodarczego utrzymywanie polityki pieniężnej bez zmian byłoby w rzeczywistości jej rozluźnianiem. Wyraził również przekonanie, że czynniki obniżające inflację w ostatnim czasie są przejściowe i polityka banku centralnego powinna doprowadzić do przyspieszenia wzrostu cen. Słowa prezesa EBC zostały przez rynki odebrane jako zapowiedź zbliżania się do końca okresu luźnej polityki monetarnej w strefie euro i wcześniejszego zmniejszania skupu aktywów. W podobnym tonie głos zabrali również prezesi banków centralnych Kanady i Wielkiej Brytanii. Reakcja inwestorów była gwałtowna, błyskawicznie umocniło się euro oraz nastąpił wzrost rentowności niemieckich obligacji.
Również mocny cios w oczekiwania inflacyjne zadała ropa ustanawiając wielomiesięczne minima.
Poniżej wykresy Brent Oil Future oraz WTI Oil Future

 
Najbliższe dane o inflacji pokażą kto ma rację i jeżeli dane makro w najbliższym czasie potwierdzą, że ostatnie miesiące to tylko chwilowe osłabienie, to jastrzębia retoryka banków centralnych jeszcze bardziej się nasili i może dojść do odwrócenia trendu na obligacjach, co powinno być korzystne dla rynku akcji.
Obiektywnie trzeba przyznać, iż od długiego czasu nie widać na naszym parkiecie ochoty do głębszej przeceny, ale zdecydowanie bezpieczniejszy dla indeksu WIG20 byłby jednak postój powyżej 2.300 pkt., gdyż indeks znajduje się niebezpiecznie blisko strefy wsparcia w obszarze 2.280 - 2.270 pkt.  Szczególnie lipcowe notowania przebiegają pod znakiem dużej pasywności strony popytowej, tak więc wydaje się, że o notowaniach w przyszłości mogą raczej decydować działania sprzedających. W ostatnim tygodniu trwają dwie wielkie oferty: Playa oraz GetBacka, które absorbują uwagę i znaczne środki inwestorów przyczyniając się do mniejszej ich aktywności na parkiecie.
W przyszłym tygodniu startuje kolejny sezon publikacji wyników kwartalnych na Wall Street, za kilka tygodni na GPW. Nasza gospodarka rośnie w solidnym tempie napędzana głównie rosnącą konsumpcją (program 500+, spadająca stopa bezrobocia, wzrost wynagrodzeń pracowników), ale i inwestycje po zapaści w roku ubiegłym powinny stopniowo się rozkręcać. Lepsze wyniki finansowe firm powinny zwiększyć szerokość rynku, a we wzrostach powinny wziąć udział również mniejsze spółki.

Cały czas trzeba jednak mieć na uwadze, że w grze są główne banki centralne, które jeszcze długo pozostaną tematem numer jeden na rynkach. I to od tego jak się będą kształtować oczekiwania inwestorów co do trzeciej w tym roku podwyżki stóp procentowych przez Fed, a także przyszłej normalizacji polityki monetarnej przez EBC, BoE
i BoJ, w największym stopniu będzie zależała koniunktura na giełdach.


Jerzy Fimowicz | Doradca Inwestycyjny
Departament Zarządzania Portfelami
Time Asset Management S.A.

SPRAWDŹ TAKŻE:

NEWSLETTER